Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby do tkanin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby do tkanin. Pokaż wszystkie posty

9 stycznia 2015

Koszulka z kosmitą cz.2

Tym razem, druga koszulka z kosmitą. Tylko teraz w wersji bardziej kolorowej i bardziej udanej. Kolejny przykład tego, że nie do wszystkiego potrzebne są barwniki do tkanin. Znów użyłam rozmieszanych z wodą farb akrylowych. Chociaż nie twierdzę, że są lepsze od barwników, też potrafią zostawiać plamki i kropki, a kolory są dużo mniej nasycone. To po prostu wersja dla tych, którzy są zbyt leniwi i zbyt biedni, by iść do sklepu i kupować kilka opakowań barwników, gdy ma się w domu komplet farb akrylowych :D


Oczywiście w trakcie suszenia kolory musiały trochę "spłynąć" i się ze sobą zmieszać. Za to kosmita jest dużo lepszy i bardziej dopracowany niż jego zielony poprzednik.



Podobają się wam koszulki w takim stylu? A może chcielibyście taką zamówić?
Do następnego posta, potworki :D

21 listopada 2014

Out of space - koszulka z kosmitą

Właśnie zauważyłam, że miałam napisać tego posta jakieś 3 godziny temu <chociaż patrząc na to, kiedy pojawił się poprzedni post, należałoby powiedzieć, że tygodnie temu>. Ostatnio mam aż za dobrze zagospodarowany wolny czas, a w domu tylko jem i śpię. 

Koszulka którą widzicie, to nie jedyna, która powstała z motywem kosmity. Ale właśnie tę możecie wygrać w tym konkursie. Najpierw ufarbowana, później namalowany kosmita.




Do zobaczenia w następnym poście, który mam nadzieję nie pojawi się za miesiąc ;P

2 września 2014

Floe - wybielany top z nietoperzami

Znów nie mogę zabrać się za napisanie posta. Obżeram się tylko chipsami i słucham muzyki. Po raz kolejny wygrzebałam jakiś młody zespół na yt i będę go puszczać sobie w kółko do porzygu. Ostatnio obudził się we mnie hipster: nie mam w ogóle ochoty na słuchanie znanych, oldschoolowych zespołów. Im mniej znany, tym lepszy. Cały czas szukam czegoś nowego, co niesie ze sobą powiew świeżości, budzi uczucie niepokoju i wprowadza w pustelniczy nastrój. Coś co pozwala, by stojąc pośrodku tłumu, poczuć się jak w samotni. Jeśli znacie coś, co odpowiada tym klimatom dajcie linki lub tytuły w komentarzach. 




Tematem posta nie miały być moje przemyślenia i upodobania muzyczne, tylko koszulka z nietoperkami. Podobna do koszulki z posta Void Mother, o tyle jednak inna, że potraktowana akrylami i wybielaczem.






Do następnego posta :)

19 sierpnia 2014

Ostatnie powiewy lata? - Zwiewna koszulka z arbuzem

Po tych trzech tygodniach jarmarku czuję się jakbym wróciła z obozu. Bardzo długiego i pracowitego obozu. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się zarobić na koncerty, które muszę jeszcze w tym roku zaliczyć: Freedom Cover Festival w Żukowie <zakończenie wakacji> i na Sólstafir w Warszawie <w listopadzie>.
Nie mam w ogóle daru "lania wody"', pisanie postów zawsze idzie mi opornie. Nie lubię pisać na siłę, dlatego przejdę już do tego, co chciałam wam pokazać. 



Arbuzowa letnia koszulka. Znów farbowana akrylami. Akryle dają dużo delikatniejsze, pastelowe kolory niż barwniki do tkanin,trzeba też uważać by nie wypłukać za dużo farby. Czasem zostawiałam koszulkę kompletnie mokrą, by jak najwięcej farby zostało na koszulce. Po wyschnięciu farba już się nie wypłukuje. Nie trzeba gotować, wystarczy rozmieszać farbę z wodą i zanurzać koszulkę.

Koszulka jest do wzięcia, zainteresowani nich piszą w komentarzach, lub w wiadomości na fanpage'u.
Do zobaczenia w następnym poście :D

22 lipca 2014

Kamea z ptasią czaszką

Ile ja przesiedziałam nad tą koszulką. Najpierw z godzinka-dwie, nad opracowaniem wzoru, potem kolejne półtora przerysowywania w wymuszonej pozycji <kochane pleksi przydało się do czegoś innego niż wycinanie> i w końcu wypełnianie kolorem. Powstawanie jej mogliście w miarę bieżąco śledzić na fanpage'u ;D


Z czego przede wszystkim muszę się wyspowiadać, to to, że rysunek powstał ze sklejenia trzech grafik znalezionych w internecie, plus odrobiny inwencji własnej. Moja mała parafraza rysunku. Tu możecie znaleźć oryginalną: kameęróże z kluczami i kłódką, ptasią czaszkę.



Powiem szczerze, że było to moje pierwsze  poważne podejście do kolorowania i cieniowania. Kilka chwil minęło, nim załapałam porządnie, co i jak, co robić, a czego absolutnie nie.




Jestem całkowicie zadowolona z tego rysunku, mimo, że według pierwotnego zamierzenia cala koszulka miała być ozdobiona, a przynajmniej wzdłuż kołnierza i rękawów. Ciesze się, ze postanowiłam to wszystko pokolorować.


Uwielbiam małe elementy na plecach, na poprzedniej koszulce w tym miejscu wylądował mały nietoperz, tu zaś kłódeczka.



W sobotę razem z Ciocią Samo Zuo wybieram się na Jarmark Dominikański i będziemy tam stacjonować, raczej przez większość jarmarku. Szukajcie nas! :D

20 lipca 2014

Void Mother - farbowana koszulka z nietoperzami

Argh, nie pisałam nic tu przez ponad pół miesiąca, za tydzień zaczyna się Jarmark Dominikański, a ja co? Ja dopiero zabieram się za robienie czegokolwiek. Sporo rzeczy zaczynam, co możecie zobaczyć na fanpage'u, tylko z kończeniem ich jest znacznie gorzej. Przy bransoletkach zawsze sobie wmawiam, że zrobię ich pewnie jeszcze kilka, więc poczekam i wrzucę wszystkie razem. Modelina cały czas czeka na wypalenie, a koszulkę maluję od tygodnia <z przerwą na wyjazd>. Na szczęście nie muszę brać już żadnych antybiotyków i czuję się o niebo lepiej. Wyjazd też mi bardzo dobrze zrobił, przybieram z powrotem na wadze i przede wszystkim CHCE mi się robić. Dlatego teraz postaram się zasypać was postami.

Od dłuższego czasu kusiło mnie, by sprawdzić, jak sprawdzą się farby do tkanin jako barwniki. Pozwiązywałam koszulkę gumkami. Następnie nalałam do miski odrobinę wody, a farby dodałam tyle, ile chwyciło mi się na pędzel. W kolorze czerwonym maczałam głownie dół koszulki, w niebieskim jej górę.


Oczywiście przy moich zdolnościach cała koszulka wpadła w niebieski. Kolory bardzo ładnie się ze sobą zmieszały, króluje głównie fiolet z różem i niebieskim.


Mimo że kolory ładnie się mieszały, spodziewałam się nieco mocniejszego efektu. Prawdopodobnie wystarczyłoby dodać więcej farbek, może to być również wina materiału, który jest bardzo cieniutki i wykonany ze sztucznych tkanin.


 Nie potrafiłam wiernie uchwycić na zdjęciach kolorów. W słońcu są jeszcze mniej wyraźne niż w pomieszczeniu. Mimo wszystko zakochałam się w tej koszulce. Jako jedna z wielu rzeczy pojedzie ze mną na jarmark, gdzie będzie miała szansę znaleźć nowego właściciela. Chyba, że ktoś już jest chętny, by ją przygarnąć ;D



17 maja 2014

OUIJA - t-shirt

Jakoś nie mogłam się zebrać w sobie by dodać tego posta. Nie mam natchnienia do pisania ostatnio. I miałam zamówić ćwieki, jakieś dwa tygodnie temu. Leniwa jestem, ot co.


T-shirt kupiony za grosze w second handzie.


 Koszulka Ouija powstała jakiś czas temu. Bieżące relacje z tworzenia wrzucam często na snapchata, więc jeśli ktoś jest chętny to zapraszam: finqq.





To ostatnie zdjęcia robione na różowej ścianie. Kilka dni mieszkania na przedpokoju i mój pokój wygląda o niebo lepiej. Wciąż nie mogę się napatrzeć.

Do następnego posta!

4 maja 2014

Notebook covers - okładki na zeszyty

Potrzeba matkę wynalazków, prawda? Co zrobić, gdy zeszyt jest poklejony żółtą taśmą malarską, okładka odpada i sypie się przy każdym wyciągnięciu z plecaka?  <A tak między nami, to noszenie zeszytów i książek w kostce im nie służy>.
Kiedyś już tutaj pokazywałam okładki na zeszyty. Tym razem jednak ulepszyłam trochę krój, użyłam nitki i igły, a nie kleju <mimo, że tym klejonym nie mogę jeszcze niczego zarzucić pod względem trwałości>.


Te pierwsze trzy powstały tylko i wyłącznie dzięki temu, że z jakiś miesiąc temu nagle zachciało mi się haftować. I na szczęście znalazłam zastosowanie dla tych trzech wzorków <uwierzcie, mam cały kuferek niepotrzebnych haftów ;_; >


Te z kolei zostały najpierw wybielone, a następnie dodałam napisy nawiązujące do serialu American Horror Story. Jeśli chodzi o seriale, to zaczęliśmy ostatnio oglądać z chłopakiem The Walking Dead, ale jak dla mnie szału nie ma, dupy nie urywa.




Moja mała kolekcja zeszytów <3
Ktoś może chętny na taką? Albo może macie własne pomysły, które mogłabym dla was zrealizować? Piszcie śmiało w komentarzach.

Do następnego posta!

27 marca 2014

Zepar & Decarab

 Ostatnio coś wzięłam się za siebie i ruszyłam mocno z robótkami. Cóż, rozwalił mi się pokrowiec na telefon <klejony szajs>  i musiałam wykombinować sobie coś w zamian. Spodobał mi się pomysł z tej stronki: http://manualni.pl/makrama-etui-na-ipoda-lub-telefon/. Zabrałam się za to po swojemu, zaraz po zrobieniu koszulki z kotem, zamiast sznurka użyłam kordonka złożonego na pół. Dziergałam i bawiłam się z tym prawie tydzień. Przynajmniej przesłuchałam kilka kolejnych rozdziałów "Pana Lodowego Ogrodu".





 Kartonik był większy od telefonu, ale i tak wyszło źle. Jak widać na zdjęciach z przodu są dwa czarne paski, z tyłu dwa, jaśniejsze o odcień, zielone. Chciałam pod spód tej makramowej powłoki wszyć biały pokrowiec, by się telefon nie przesuwał, nie brudził etc.


 Po ściągnięciu plecionki z kartonika okazało się że i tak jest za ciasna <tu telefon wepchnięty na siłę, po kilku minutowej walce. A przecież nie o to chodzi w pokrowcu, by bawić się kilka minut z wkładaniem. Powinno być lekko i przyjemnie <ach te konteksty>




<Tu widać jaki wąski robi się po wyciągnięciu telefonu>


Stwierdziłam, że po prostu ja się tak nie bawię. Białą skarpetę na telefon wszyłam do jeansowego starego pokrowczyka by nie był aż tak za duży. Potem domalowałam coś od siebie i jestem zadowolona. A zielona makrama leży i nie mam pojęcia co z nią teraz zrobić





Zrobiłam też ostatnio kilka bransoletek kumihimo <czekają na zapięcia> i obmyśliłam w jaki sposób łatwo i tanio pozyskać przeróżne sznurki. Ale to już raczej innym razem ;>


Popularne posty