Ostatnio coś wzięłam się za siebie i ruszyłam mocno z robótkami. Cóż, rozwalił mi się pokrowiec na telefon <klejony szajs> i musiałam wykombinować sobie coś w zamian. Spodobał mi się pomysł z tej stronki:
http://manualni.pl/makrama-etui-na-ipoda-lub-telefon/. Zabrałam się za to po swojemu, zaraz po zrobieniu koszulki z kotem, zamiast sznurka użyłam kordonka złożonego na pół. Dziergałam i bawiłam się z tym prawie tydzień. Przynajmniej przesłuchałam kilka kolejnych rozdziałów "Pana Lodowego Ogrodu".
Kartonik był większy od telefonu, ale i tak wyszło źle. Jak widać na zdjęciach z przodu są dwa czarne paski, z tyłu dwa, jaśniejsze o odcień, zielone. Chciałam pod spód tej makramowej powłoki wszyć biały pokrowiec, by się telefon nie przesuwał, nie brudził etc.
Po ściągnięciu plecionki z kartonika okazało się że i tak jest za ciasna <tu telefon wepchnięty na siłę, po kilku minutowej walce. A przecież nie o to chodzi w pokrowcu, by bawić się kilka minut z wkładaniem. Powinno być lekko i przyjemnie <ach te konteksty>
<Tu widać jaki wąski robi się po wyciągnięciu telefonu>
Stwierdziłam, że po prostu ja się tak nie bawię. Białą skarpetę na telefon wszyłam do jeansowego starego pokrowczyka by nie był aż tak za duży. Potem domalowałam coś od siebie i jestem zadowolona. A zielona makrama leży i nie mam pojęcia co z nią teraz zrobić
Zrobiłam też ostatnio kilka bransoletek kumihimo <czekają na zapięcia> i obmyśliłam w jaki sposób łatwo i tanio pozyskać przeróżne sznurki. Ale to już raczej innym razem ;>