Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koszulka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koszulka. Pokaż wszystkie posty

23 lutego 2016

Koszulka z koto-misiem - efekt akwareli

Witajcie!

W bólach i boleściach powstaje ten post. Już nie wiem, który raz otwieram go, by skończyć go w końcu pisać i co? Nadal nie mogę. Tak samo nie mogę przez całe ferie zabrać się za zrobienie prezentacji i wypracowania na his, wypracowań z angielskiego i prezentacji na konkurs. Już nie wspomnę o jakichkolwiek powtórkach do matury czy olimpiady. I zaległych koszulkach. Mam ochotę rzucić wszystko i... wyjechać w Bieszczady.

27 marca 2015

Heavy Fucking Metal - not even once

Tego kolejnego posta zaczniemy bardzo optymistycznie. Dostaliśmy już wyniki egzaminu zawodowego, który pisaliśmy w styczniu. Zdałam pisemny i praktyczny z wysokimi wynikami. Zresztą, nawet gdybym nie zdała, to i tak mam je zaliczone dzięki olimpiadzie, więc zbytnio się nimi nie przejmuję :P
Rzućmy jeszcze więcej optymizmu i przypomnijmy sobie o tym co dzieje się na fanpage'u: rozdanie!


Strasznie polubiłam ten motyw, chyba przeniosę go również na naszywki i zeszyty. A co do zeszytów: mam mnóstwo okładek. Miliony (a dokładniej 35), które zrobiłam w ramach porządków wiosennych. Obecnie mam więcej miejsca w szafie, a mniej na szafce i próbuje wymyślić te 35 sposobów jak je ozdobić. Macie jakieś propozycje? Mam nadzieję, że nie zanudziłam was tymi z AHS, bo wciąż mam kilka nie opublikowanych.


Moja twarz przed obiektywem zamienia się w kosmitę. Poważna choroba, a ty i tak powiesz, że to fotoszop ;/


Mam wrażenie, że im częściej piszę posty, tym lepiej mi to wychodzi. W końcu nabieram jakiejś lekkości w pisaniu i nie zastanawiam się aż tak bardzo nad następnym zdaniem. To po prostu się dzieje.

25 lutego 2015

T-shirt z wybielaną czaszką

Poznań miasto doznań. Zwłaszcza tych derbowych. Weekend na wrotkach uważam za doskonały, minimum skills zdane, nic nie złamane, zakwasy i siniaki są. Mogłybyśmy mieć tylko nieco więcej czasu wolnego, ale niestety, na pociągi nie mamy wpływu :P

Jakoś nie dawałam zbyt wiele nadziei temu t-shirtowi. Materiał jest dziwny, ciężki i zimny (?) w dotyku. I tak jakoś leżała sobie w kartonie z rzeczami do przeróbki, aż w końcu mnie natchnęło. Wycinam wzór, biorę wybielacz i koszulkę i lecę na dwór. Trochę popsikałam i oto jest, koszulka z czachą Punishera.




Pasowała mi do rudawych włosków 8)



Podoba się? Mi bardzo, jak widać, nie układa się tak źle, mimo tego niecodziennego materiału. Nie będę się z nią chyba rozstawać, a planuję już podobne wzory. Niech no tylko zrobi się w miarę ciepło, by dało się wysiedzieć z wybielaniem i farbowaniem na dworze :D

9 stycznia 2015

Koszulka z kosmitą cz.2

Tym razem, druga koszulka z kosmitą. Tylko teraz w wersji bardziej kolorowej i bardziej udanej. Kolejny przykład tego, że nie do wszystkiego potrzebne są barwniki do tkanin. Znów użyłam rozmieszanych z wodą farb akrylowych. Chociaż nie twierdzę, że są lepsze od barwników, też potrafią zostawiać plamki i kropki, a kolory są dużo mniej nasycone. To po prostu wersja dla tych, którzy są zbyt leniwi i zbyt biedni, by iść do sklepu i kupować kilka opakowań barwników, gdy ma się w domu komplet farb akrylowych :D


Oczywiście w trakcie suszenia kolory musiały trochę "spłynąć" i się ze sobą zmieszać. Za to kosmita jest dużo lepszy i bardziej dopracowany niż jego zielony poprzednik.



Podobają się wam koszulki w takim stylu? A może chcielibyście taką zamówić?
Do następnego posta, potworki :D

2 stycznia 2015

Hole in universe - wybielana koszulka

To pierwszy post w nowym roku. Wszystkim, którzy właśnie odwiedzają  mojego bloga życzę, by ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego, by nie brakowało w nim niezapomnianych koncertów, imprez i wyjazdów, by nigdy nie zabrakło alkoholu na imprezie, a pieniędzy w portfelu :P




Uwielbiam wybielane koszulki, mimo, że u siebie mam ich niewiele. Ilość wzorów i faktur jakie można tworzyć daje ogromne pole do popisu, które staram się wykorzystywać najlepiej jak umiem.
I przepraszam wam za jakość poniższych zdjęć. Robiłam ich dużo na raz, nie sprawdzając ich na komputerze i teraz, po pół roku okazuje się, że niektóre nie nadają się do niczego.



<nawet nie zdawałam sobie sprawy, że był ze mnie aż taki patyczak z bardzo nieproporcjonalnie dużą głową ;_; >

Macie może jakieś pomysły lub rady co mogłabym lub powinnam zmienić w blogu? Podoba się wam obecny wygląd? Czego chcielibyście widzieć więcej, a czego mniej?
Czekam na wasze opinie :D
Do następnego posta.

28 listopada 2014

Wear your skull - koszulka z wyciętą czaszką

Znów był u nas  świetny dzień. Niby zimno, ale bardzo przyjemnie, rześko i bezwietrznie. Rzadko się zdarza, by nad morzem nie wiało. No i może dlatego mam znów dla was bardzo letnią koszulkę. Zakładając, że większość czytelników siedzi teraz w sweterkach i kocykach, z parującym kubkiem herbaty lub kakao, nie jest to najbardziej trafny wpis. No, ale nie będę zaczynała robić na drutach by dopasować się do pogody i pory roku. Mogę dodać tylko, że robienie tej koszulki było czystą destrukcyjną przyjemnością (tak jak zrywanie tapety: niby praca, ale jest fajnie, bo możesz coś zniszczyć :D)





25 września 2014

Don't stare at me - koszulka z uroczymi czaszkami

Ostatnio wszystko dzieje się tak szybko, że straciłam poczucie czasu. I w taki oto sposób od ostatniego posta minęły prawie 2 tygo... prawie 3 tygodnie. Na facebooku jestem bardziej aktywna. Przynajmniej tam staram się od czasu do czasu coś publikować.

Dzień przed pójściem na wrotki zaczęłam się zastanawiać: co ja na siebie założę? Musiało być wygodne, ciepłe, ale nie krepujące ruchów <i tak okazało się, że było zbyt gorąco>. Doszłam do tego, że założę legginsy i... no właśnie. W pamięci wciąż miałam widma ciuchów, które wymagały pewnego przerobienia. Opcji, że nie zdążę i nie dam rady w ogóle do siebie nie przyjmowałam.


Jak widać na warsztat przyjęłam różową koszulkę. Oryginalnie była biała, przy okazji farbowania spodenek zrobiłam małe tie-diy.Odrobina wybielacza dała bardzo fajny efekt. Oczywiście jestem sierotą i podczas jarmarku ubrudziłam ją akrylami.
Pół godziny szperania w internecie i już wiedziałam co miało się na koszulce znaleźć. Napis:  "DO NOT STARE AT ME", czaszki i gałki oczne. Nawet szkicu na kartce nie zrobiłam, zabrałam się od razu za t-shirt.


Po godzinie miałam już jakąś bazę. Zaczęłam dodawać szczegóły. Od konturów do cieniowania, trochę czasu zleciało.



Gotowy efekt już następnego dnia rano. Gotowa i czekająca by ją ubrać :D






Takie spontaniczne projekty dla samej siebie cieszą mnie najbardziej. Lubię to uczucie gdy wracam do domu i czuję, że muszę zrobić coś kreatywnego. Energia wręcz mnie roznosi i szuka ujścia. Uwielbiam patrzeć później na efekty z uczuciem, że przynajmniej tego popołudnia nie zmarnowałam szwendając się po ulicach czy siedząc przed komputerem. Moje potrzeba samorealizacji zostaje na jakiś czas zaspokojona.
Na jakiś czas... tak więc do następnego posta!

2 września 2014

Floe - wybielany top z nietoperzami

Znów nie mogę zabrać się za napisanie posta. Obżeram się tylko chipsami i słucham muzyki. Po raz kolejny wygrzebałam jakiś młody zespół na yt i będę go puszczać sobie w kółko do porzygu. Ostatnio obudził się we mnie hipster: nie mam w ogóle ochoty na słuchanie znanych, oldschoolowych zespołów. Im mniej znany, tym lepszy. Cały czas szukam czegoś nowego, co niesie ze sobą powiew świeżości, budzi uczucie niepokoju i wprowadza w pustelniczy nastrój. Coś co pozwala, by stojąc pośrodku tłumu, poczuć się jak w samotni. Jeśli znacie coś, co odpowiada tym klimatom dajcie linki lub tytuły w komentarzach. 




Tematem posta nie miały być moje przemyślenia i upodobania muzyczne, tylko koszulka z nietoperkami. Podobna do koszulki z posta Void Mother, o tyle jednak inna, że potraktowana akrylami i wybielaczem.






Do następnego posta :)

22 sierpnia 2014

Noob, lol 1 HP LUCKER - czerwona koszulka z pixelowym sercem


 Za zdjęcia i ich jakość nie będę już więcej przepraszać, raz to za dużo :P. Znów jarmarkowe na ziemi, jeszcze na szybko, bo to jednak krępujące, gdy tabuny ludzi przyglądają się temu co robisz, tym bardziej jeśli jest to fotografowanie ciuszków. Malowanie, wybielanie, zszywanie czegoś łatwiej wytłumaczyć. A koszulka ta, to właśnie jedna z tych wybielonych na parkingu, między samochodami. Można wręcz powiedzieć, że cały mój warsztat przeniósł się na trzy tygodnie do centrum Gdańska, wszystko do przerabiania skończyło na jarmarku. Ledwo z tym wszystkim się zmieściliśmy w aucie. Już nie wspomnę co by było, jakbyśmy miały wracać kolejką. A tak między nami: nie ma tu kogoś kto byłby chętny by odkupić po taniości koszyka literatury <po angielsku>, na pewno przydatnej w studiowaniu anglistyki?



Tę koszulkę możecie u mnie nabyć piszcie na priv na fanpage'u: Finq DIY


Następny post bardzo możliwe, że znów niedługo. Mam teraz pełno materiałów do wrzucania, muszę tylko rozplanować wszystko w miarę logicznie. Z moim dotychczasowym tempem, mogłabym teraz nic nie robić przez rok. Tylko, że jak obiecałam sobie, że przez co najmniej miesiąc będę odpoczywała od DIY, pędzli, farb, wybielaczy, nożyków, noży, tasiemek, mulin, nitek, igieł, maszyny do szycia, to już co przynajmniej trzy razy złamałam to postanowienie. Chyba nie żałuję, w jakiś sposób to uzależnia.
Do następnego :D

19 sierpnia 2014

Ostatnie powiewy lata? - Zwiewna koszulka z arbuzem

Po tych trzech tygodniach jarmarku czuję się jakbym wróciła z obozu. Bardzo długiego i pracowitego obozu. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się zarobić na koncerty, które muszę jeszcze w tym roku zaliczyć: Freedom Cover Festival w Żukowie <zakończenie wakacji> i na Sólstafir w Warszawie <w listopadzie>.
Nie mam w ogóle daru "lania wody"', pisanie postów zawsze idzie mi opornie. Nie lubię pisać na siłę, dlatego przejdę już do tego, co chciałam wam pokazać. 



Arbuzowa letnia koszulka. Znów farbowana akrylami. Akryle dają dużo delikatniejsze, pastelowe kolory niż barwniki do tkanin,trzeba też uważać by nie wypłukać za dużo farby. Czasem zostawiałam koszulkę kompletnie mokrą, by jak najwięcej farby zostało na koszulce. Po wyschnięciu farba już się nie wypłukuje. Nie trzeba gotować, wystarczy rozmieszać farbę z wodą i zanurzać koszulkę.

Koszulka jest do wzięcia, zainteresowani nich piszą w komentarzach, lub w wiadomości na fanpage'u.
Do zobaczenia w następnym poście :D

22 lipca 2014

Kamea z ptasią czaszką

Ile ja przesiedziałam nad tą koszulką. Najpierw z godzinka-dwie, nad opracowaniem wzoru, potem kolejne półtora przerysowywania w wymuszonej pozycji <kochane pleksi przydało się do czegoś innego niż wycinanie> i w końcu wypełnianie kolorem. Powstawanie jej mogliście w miarę bieżąco śledzić na fanpage'u ;D


Z czego przede wszystkim muszę się wyspowiadać, to to, że rysunek powstał ze sklejenia trzech grafik znalezionych w internecie, plus odrobiny inwencji własnej. Moja mała parafraza rysunku. Tu możecie znaleźć oryginalną: kameęróże z kluczami i kłódką, ptasią czaszkę.



Powiem szczerze, że było to moje pierwsze  poważne podejście do kolorowania i cieniowania. Kilka chwil minęło, nim załapałam porządnie, co i jak, co robić, a czego absolutnie nie.




Jestem całkowicie zadowolona z tego rysunku, mimo, że według pierwotnego zamierzenia cala koszulka miała być ozdobiona, a przynajmniej wzdłuż kołnierza i rękawów. Ciesze się, ze postanowiłam to wszystko pokolorować.


Uwielbiam małe elementy na plecach, na poprzedniej koszulce w tym miejscu wylądował mały nietoperz, tu zaś kłódeczka.



W sobotę razem z Ciocią Samo Zuo wybieram się na Jarmark Dominikański i będziemy tam stacjonować, raczej przez większość jarmarku. Szukajcie nas! :D

20 lipca 2014

Void Mother - farbowana koszulka z nietoperzami

Argh, nie pisałam nic tu przez ponad pół miesiąca, za tydzień zaczyna się Jarmark Dominikański, a ja co? Ja dopiero zabieram się za robienie czegokolwiek. Sporo rzeczy zaczynam, co możecie zobaczyć na fanpage'u, tylko z kończeniem ich jest znacznie gorzej. Przy bransoletkach zawsze sobie wmawiam, że zrobię ich pewnie jeszcze kilka, więc poczekam i wrzucę wszystkie razem. Modelina cały czas czeka na wypalenie, a koszulkę maluję od tygodnia <z przerwą na wyjazd>. Na szczęście nie muszę brać już żadnych antybiotyków i czuję się o niebo lepiej. Wyjazd też mi bardzo dobrze zrobił, przybieram z powrotem na wadze i przede wszystkim CHCE mi się robić. Dlatego teraz postaram się zasypać was postami.

Od dłuższego czasu kusiło mnie, by sprawdzić, jak sprawdzą się farby do tkanin jako barwniki. Pozwiązywałam koszulkę gumkami. Następnie nalałam do miski odrobinę wody, a farby dodałam tyle, ile chwyciło mi się na pędzel. W kolorze czerwonym maczałam głownie dół koszulki, w niebieskim jej górę.


Oczywiście przy moich zdolnościach cała koszulka wpadła w niebieski. Kolory bardzo ładnie się ze sobą zmieszały, króluje głównie fiolet z różem i niebieskim.


Mimo że kolory ładnie się mieszały, spodziewałam się nieco mocniejszego efektu. Prawdopodobnie wystarczyłoby dodać więcej farbek, może to być również wina materiału, który jest bardzo cieniutki i wykonany ze sztucznych tkanin.


 Nie potrafiłam wiernie uchwycić na zdjęciach kolorów. W słońcu są jeszcze mniej wyraźne niż w pomieszczeniu. Mimo wszystko zakochałam się w tej koszulce. Jako jedna z wielu rzeczy pojedzie ze mną na jarmark, gdzie będzie miała szansę znaleźć nowego właściciela. Chyba, że ktoś już jest chętny, by ją przygarnąć ;D



Popularne posty