Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty

25 kwietnia 2014

Papier znów w roli głównej


Nie przepadam za określaniem się jako eko, ale chyba taka jestem. Lubię długie, mozolne i nudne robótki. Dlatego też bardzo spodobało mi się robienie papierowych koralików. Jeden dzień roboty i miałam pełną bombonierkę <serio, nie miałam już w czym ich układać>.


Może i te bransoletki lekko trącą tandetą, są dziecinne i zbyt kolorowe, no, ale co mam poradzić, że robiło mi się je tak przyjemnie i szybko.






Przy okazji zabawy z papierem zrobiłam kolejne podejście do papierowe wikliny. Zrobiłam dwie obręcze, które miały być bransoletkami <a są tak duże, że moje rączki przez nie przelatują>, coś owalnego i kolejne coś, co w sumie też MIAŁO być niby bransoletką, ale jednak nią nie będzie.



Jezu, jak te moje zdjęcia już czasem wyglądają profesjonalnie, jestem zachwycona samą sobą.
Mam znów mnóstwo planów i pomysłów, a że niedługo majówka, potem matury, to mam nadzieję, że niektóre z moich zamiarów uda mi się zrealizować. I, że uda mi się zamówić ćwieki, a wtedy będę przenajszczęśliwszym misiem pod słońcem.
Tak więc, Tschuss!

5 lipca 2013

Drown in Ashes

Jest obiecany koszyczek. Już mi przybory do bransoletek nie uciekają z pudełka po butach. Kolorowy środek ciekawie kontrastuje z czarną resztą. Wypleciony z gazet jest dość plastyczny <albo jeszcze nie mam tyle wprawy by był porządnie sztywny>





Popularne posty