Praktyki się skończyły, bardzo je sobie chwalę, bo porównując z resztą klasy miałyśmy najlepiej <btw. powinnam własnie pisać sprawozdanie, fuck da sys> Praktyki miałam w 4* hotelu w moim mieście i załapałam się do pracy na sezon. Urodzona w czepku. Długo nie będę mogła przyzwyczaić się do szkoły, bo ostatnio byłam w niej 20 grudnia. Takie tam małe wakacje.
I w te małe wakacje udało mi się wyprodukować trochę naszywek dla znajomych. Część z nich pójdzie na katanę Maćka, jedna na moją kostkę. Ta katana będzie do mnie wracać jak bumerang, czuję to.
Moja mała duma. Najtrudniejsze było samo wycinanie, malowanie to już czysta przyjemność.
Zacna rzecz jawi się przed mymi oczyma :DDDDD
OdpowiedzUsuńWitaj! Twój blog został przeze mnie nominowany do LBA! :)
OdpowiedzUsuńWięcej na moim blogu: http://eljzka.blogspot.com
Super :) ja nie mam cierpliwości na wycinanie takich szablonów:(
OdpowiedzUsuń