28 listopada 2014

Wear your skull - koszulka z wyciętą czaszką

Znów był u nas  świetny dzień. Niby zimno, ale bardzo przyjemnie, rześko i bezwietrznie. Rzadko się zdarza, by nad morzem nie wiało. No i może dlatego mam znów dla was bardzo letnią koszulkę. Zakładając, że większość czytelników siedzi teraz w sweterkach i kocykach, z parującym kubkiem herbaty lub kakao, nie jest to najbardziej trafny wpis. No, ale nie będę zaczynała robić na drutach by dopasować się do pogody i pory roku. Mogę dodać tylko, że robienie tej koszulki było czystą destrukcyjną przyjemnością (tak jak zrywanie tapety: niby praca, ale jest fajnie, bo możesz coś zniszczyć :D)





21 listopada 2014

Out of space - koszulka z kosmitą

Właśnie zauważyłam, że miałam napisać tego posta jakieś 3 godziny temu <chociaż patrząc na to, kiedy pojawił się poprzedni post, należałoby powiedzieć, że tygodnie temu>. Ostatnio mam aż za dobrze zagospodarowany wolny czas, a w domu tylko jem i śpię. 

Koszulka którą widzicie, to nie jedyna, która powstała z motywem kosmity. Ale właśnie tę możecie wygrać w tym konkursie. Najpierw ufarbowana, później namalowany kosmita.




Do zobaczenia w następnym poście, który mam nadzieję nie pojawi się za miesiąc ;P

19 października 2014

Niebiesko - różowe spodenki z ćwiekami

Zaczyna się jesień, rano jest już mroźno, a ja od ponad miesiąca nie widziałam nikogo w krótkich spodenkach. Idealna okazja by wrzucić kolorowe, letnie szorty. Może dzięki mnie ktoś wpadnie w jesienna depresję z tęsknoty za minionym latem :P


Pamiętam, że robiłam je w jednym jedynym dniu wolnym od jarmarku <wybrałyśmy się wtedy z Pauliną dorobić trochę towaru :D>. Cały dzień miałam wtedy zaplanowany od początku do końca. Ufarbowane zostały w domu, a wykończenia zyskały na Jarmarku.


Ja, mistrz planowania i organizacji czasu wolnego, poplamiłam wybielaczem i przyszyłam ćwieki w Gdańsku. Wtedy, nagle, znajdowały się osoby zainteresowane naszym stoiskiem, albo też raczej tym, nad czym się pochylałam, by przytwierdzić kolejnego niesfornego ćwieka.




Zostało mi jeszcze trochę tych barwników i przy okazji <no bo jak miałam już rozrobiony barwnik> wrzucałam do niego różne rzeczy. Przykładowo koszulka DO NOT STARE AT ME. I trzy inne ciuchy, które pokażę wam w przyszłości.

25 września 2014

Don't stare at me - koszulka z uroczymi czaszkami

Ostatnio wszystko dzieje się tak szybko, że straciłam poczucie czasu. I w taki oto sposób od ostatniego posta minęły prawie 2 tygo... prawie 3 tygodnie. Na facebooku jestem bardziej aktywna. Przynajmniej tam staram się od czasu do czasu coś publikować.

Dzień przed pójściem na wrotki zaczęłam się zastanawiać: co ja na siebie założę? Musiało być wygodne, ciepłe, ale nie krepujące ruchów <i tak okazało się, że było zbyt gorąco>. Doszłam do tego, że założę legginsy i... no właśnie. W pamięci wciąż miałam widma ciuchów, które wymagały pewnego przerobienia. Opcji, że nie zdążę i nie dam rady w ogóle do siebie nie przyjmowałam.


Jak widać na warsztat przyjęłam różową koszulkę. Oryginalnie była biała, przy okazji farbowania spodenek zrobiłam małe tie-diy.Odrobina wybielacza dała bardzo fajny efekt. Oczywiście jestem sierotą i podczas jarmarku ubrudziłam ją akrylami.
Pół godziny szperania w internecie i już wiedziałam co miało się na koszulce znaleźć. Napis:  "DO NOT STARE AT ME", czaszki i gałki oczne. Nawet szkicu na kartce nie zrobiłam, zabrałam się od razu za t-shirt.


Po godzinie miałam już jakąś bazę. Zaczęłam dodawać szczegóły. Od konturów do cieniowania, trochę czasu zleciało.



Gotowy efekt już następnego dnia rano. Gotowa i czekająca by ją ubrać :D






Takie spontaniczne projekty dla samej siebie cieszą mnie najbardziej. Lubię to uczucie gdy wracam do domu i czuję, że muszę zrobić coś kreatywnego. Energia wręcz mnie roznosi i szuka ujścia. Uwielbiam patrzeć później na efekty z uczuciem, że przynajmniej tego popołudnia nie zmarnowałam szwendając się po ulicach czy siedząc przed komputerem. Moje potrzeba samorealizacji zostaje na jakiś czas zaspokojona.
Na jakiś czas... tak więc do następnego posta!

Popularne posty